19 czerwca 2017

32. Trudi Canavan "Królowa Zdrajców"

 Aby skończyć w takim momencie, trzeba być geniuszem zła!
Ja chcę jeszcze.
Więcej Kyralii, więcej Sonei.
Więcej Trudi Canavan!

Hej wam!

Na polu upał, a wakacje tuż za rogiem! To, co że nie chodzę do szkoły od poprzedniego wtorku. W każdym razie swój wolny czas spędzam z nosem w książkach i nic nie jest w stanie mnie od nich odciągnąć. Chyba, że jedzenie. Pozdrawiam Zuzę (Kulturalna Szafa).
Ostatnio wreszcie wzięłam się za Trylogię Zdrajcy i kocham. Tylko oddałam już książkę i znowu nie wiem, co kiedy się stało, ale spróbuję wybrnąć. Zapraszam na trzeci i ostatni tom!
"Królowa Zdrajców" Trudi Canavan wita.

Aby wynagrodzić Lorkinowi jego ostatnie przeżycia, królowa Zarala postanawia pozwolić mu, nauczyć się podstaw tworzenia magicznych kamieni. Tyle, że wymaga to znajomości wyższej magii i młody mag nie jest pewien, jak na to zareaguje Gildia. Niedługo potem Lorkin zostaje wypuszczony z Azylu, aby nawiązać kontakt z Kyralią i wynegocjować przymierze. Jednak król Sachaki nie pozwala mu opuścić terenu państwa i wzywa go przed swoje oblicze.
Sonea i Regin wyruszają do Sachaki negocjować uwolnienie Lorkina. Kallenowi zostaje przekazana misja schwytania Skellina. Jednak mag jest uzależniony od nilu i może to zaważyć na powodzeniu misji.
Wszystkie wydarzenia zmierzają do punktu kulminacyjnego, ale jeszcze nie wiadomo kto poniesie większe straty, a kto korzyści.

"Królowa Zdrajców" rozpiernicza system. Jest moim zdanie najlepsza z całej trójki. Trudi Canavan wykreowała cudowny świat, który jest niesamowicie dopracowany. Bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby napisała jeszcze więcej historii związanych z Kyralią. To co dzieje się w "Królowej Zdrajców" to majstersztyk. Cery, Sonea, Regin, Lorkin i cała reszta. No i czy tylko ja polubiłam Achatiego? Myślę, że nie. Mam coraz większą ochotę wrócić to Trylogii Czarnego Maga i jeszcze raz zagłębić się w cały ten świat od początku. Jest tu jeszcze ktoś, kto kocha to wszystko tak jak ja?

Mam wrażenie, że ta recenzja to jeden wielki miszmasz. Nie mam racji?
Miłych wakacji!


Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 8.08.2012
Ilość stron: 580

16 czerwca 2017

31. Trudi Canavan i inni "Opowieści z Akademi Nocnych Łowców"

 Koniec rozwala system!
Istna bomba!
Jak oni mogli to zrobić?
Przecież to zakrawa pod okrucieństwo!
 
Witam wszystkich tego burzowego, przynajmniej dla mnie, dnia!

Właśnie zaczęło grzmieć, pada, być może się błyska i wyłączyli mi wi-fi w domu. Cudownie... Dobrze, że nie wcześniej, ale co tam. Bateria w laptopie działa. Przynajmniej tyle z tego wszystkiego.
Dzisiaj przychodzę do was z zapowiedzianą wczoraj recenzją. Mianowicie popaplam wam na temat "Opowieści z Akadami Nocnych Łowców", które dostałam na ten tak zwany "dzień dziecka". Ta książka jest autorstwa nie tylko Cassandry Clare, którą powinniście kojarzyć z "Darów Anioła" i "Diabelskich maszyn", ale także kilku innych autorów. Są to Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson i Robin Wasserman.

Simon doznał demonicznej amnezji i duża część jego wspomnień, która związana jest z jego przyjaciółmi, zwyczajnie zrobiła PUF!. Czuje się niekomfortowo wśród ludzi, którzy go znają i opowiadają na jego temat rzeczy, o które w życiu by siebie nie posądził. Że niby on Simon Lewis miałby pomóc w ratowaniu świata? Chłopak postanawia rozpocząć naukę w Akademii Nocnych Łowców, aby po zakończonej nauce wstąpić w ich szeregi. Jest tylko jeden szkopuł. Musi także wziąć udział w ceremonii Wstąpienia, podczas której nie wszystko musi pójść dobrze. Takie życie. No, ale żeby od razu umierać? Przerażające. Jednak jest to jedyny sposób, który pozwala mu również, odzyskać utracone wspomnienia. W Akademii przechodzi kryzysy związane z miłością, przyjaźnią, ale także zdobywa ludzi, którzy go wspierają. Nowych przyjaciół. Sprawia, że zacierają się różnice między Przyziemnymi, a Nocnymi Łowcami.

Ostatnio stworzyłam sobie listę 90 książek, które chcę przeczytać w najbliższym czasie i naprawdę są to książki, na których poznaniu zależy mi najbardziej. "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" także się na niej znajdowały. Nie zawiodłam się na tej książce. Chociaż zgodzę się, że siłą sugestii opowiadania Roberta Lihgtwooda naprawdę zostały pozbawione dynamizmu. Może nie ma tu takiej ilości akcji jak w "Darach Anioła", ale jednak coś tu się dzieje. Poznajemy początki Kręgu i trochę historii rodziny Jace'a. Między momentami, w których to Clare pisała, a w których inni faktycznie są widoczne różnice, ale nie jest to jakaś wielka wada. Po prostu każdy ma swój własny styl i trudno, żeby on się nie wyróżniał.  
Myślałam, że mam swój jedyny ulubiony moment w tej książce, ale po skończeniu mam je aż dwa.
Jeden na stronach 404-6, a drugi to ceremonia Wstąpienia, którą myślę, że Nocni Łowcy będą pamiętać bardzo długo. Oba fragmenty nie należą do najszczęśliwszych, ale wnoszą do książki to coś. Jednak proszę ich nie czytać bez znajomości reszty książki, bo to byłoby spoilerowanie, a nie chcę, aby ktoś mnie oto osądzał.
 Książka podzielona jest na osobne części, a może opowiadania. W każdej z cześć dowiadujemy się czegoś nowego i to jest jedną z jej mocnych stron. Może nie dostajemy odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, ale na nowo poznajemy Simona i przyszłość, którą może zbudować razem z przyjaciółmi.

No i jest tu Malec.

Zdecydowanie polecam fanom twórczości Cassandry Clare!
Miłego wieczoru! 

 

Wydawnictwo: Mag
Data premiery: 1.03.2017
Ilość stron: 488

14 czerwca 2017

30. Trudi Canavan "Łotr"

Jak zapowiada się wam koniec roku? 
Jakieś pany na wakacje? 

Hej ho!
 
Zostawiając wszystko co niepotrzebne nam w tym momencie, przechodzę do dzisiejszej recenzji. Tego nieokreślonego pogodowo dnia przychodzę do was z recenzją "Łotra" Trudi Canavan, który jest drugim tomem Trylogii Zdrajcy, czyli kontynuacji Trylogii Czarnego Maga.
Czy tylko ja mam taki problem, że gdy czytam jakiekolwiek serie to wszystko mi się zaciera w jedną książkę i nie wiem co i kiedy się skończyło?
Uważam, że powinnam wspomnieć, iż nie jest to książka dla osób, które podczas czytanie mogłyby mieć uprzedzenia do homoseksualizmu, czy pochodzenia. Chyba, że odczuwanie tego rodzaju emocji im odpowiada.

Lorkin jest jedynym ze Zdrajców i został przydzielony do pracy w lecznicy, której przełożoną jest Kalia, czyli kobieta pragnąca jego śmierci. Widać to szczególnie pod koniec książki. Mag w ogóle nie widuje się z Tyvarą, która odbywa swoją karę za zamordowanie Rivy. W dodatku nie mogłoby się obyć bez pakowania się w kłopoty. Co to, to nie.
Dannyl wciąż przebywa w Sachace jako Ambasador, ale rozprasza go obecność nowego Ambasadora Elyne, Tayenda, na którym skupia się uwaga ashakich. Czeka także na przybycie nowego asystenta. No i oczywiście nie opuszcza swoich badań, które prowadzą go na spotkanie z tajemniczymi plemionami Duna.
 Sonea natomiast wciąż poszukuje Skellina, Złodzieja, a zarazem dzikiego maga, który zlecił swojej matce zabijanie innych, konkurencyjnych Złodziei. Cery zmęczony jest ciągłą obawą o życie swoje i córki, co zdecydowanie odbija się na jego zdrowiu. Bardzo mało sypia i widocznie starzeje się. Jedyna osoba, która mogłaby im wskazać prawdopodobne miejsce pobytu maga, nie chce współpracować.
W dodatku warto pamiętać, że wróg może kryć się wszędzie. Wśród naszych przyjaciół, niewinnie wyglądających nowicjuszy, a nawet osób, którym oddaliśmy serce.

Książki Trudi Canavan są dość lekko lekturą, wbrew temu na co wskazuje ich objętość i czyta się je naprawdę przyjemnie. "Łotr" wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ale myślę, że nic nie zmieni tego, iż nie dorównuje on Trylogii Czarnego Maga. Bardzo spodobało mi się poszerzenie bytności czarnej magii na kartach powieści, ponieważ brakowało mi jej, a także wprowadzenie ukrytych intryg i myśli, które mogą być różnie zinterpretowane. W dodatku chciałabym dowiedzieć się dużo więcej na temat przeszłości Akkarina, który jest tutaj kilkakrotnie wspomniany. Mam nadzieję, że w następnej części ten wątek zostanie choć odrobinę bardziej rozwinięty.
Przyjemna, lekka i cudowna. Polecam!

 
\Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 4.05.2011
Ilość stron: 580

7 czerwca 2017

29. Trudi Canavan "Misja Ambasadora"

Cześć wam wszystkim!

Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać "Misję Ambasadora" Trudi Canavan. To był cudowny powrót do bohaterów Trylogii Czarnego Maga. Na początek zaznaczę, że zanim przeczyta się Trylogię Zdrajcy, której "Misja Ambasadora" jest pierwszym tomem, obowiązkowo trzeba przeczytać wyżej wspomniany cykl książek.

Akcja tej książki dzieje się dwadzieścia lat po zakończeniu Wielkiego Mistrza. Lorkin, syn Sonei i Akkarina, jest już dojrzałym i dorosłym mężczyzną. W Sachace zwalnia się stanowisko Ambasadora i chłopak postanawia jechać tam z Mistrzem Dannylem, który zgłosił się na nowego przedstawiciela Kyralii, jako jego asystent. Mimo sprzeciwu Sonei Gildia zgadza się na to.
 W tym samym czasie ktoś morduje Złodziei, a rodzina dawnego przyjaciela Sonei, Cery'ego, pada jego ofiarą. Okazuje się, że Łowca Złodziei posługuję się magią. Cery zwraca się do przyjaciółki z prośbą o pomoc.

Przyznam, że nie było to moje pierwsze podejście do tej książki. Za pierwszym razem okazała się dla mnie za długa. Tym razem postanowiłam zabrać ją ze sobą  na Zieloną Szkołę. To był strzał w dziesiątkę! Trudi Canavan jest moją mistrzynią. Fabuła być może odrobinę przewidywalna, ale czytelnik uświadamia to po fakcie. Bardzo lekka i przyjemna lektura na jakieś dwa dni.
Aż nabrałam ochoty, aby jeszcze raz przeczytać wszystkie książki Trudi.

Przesyłam pozdrowienia z Murzasichle!

I przypominam o social mediach.


Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 16.06.2010
Ilość stron: 575